Sztuczne kwiatki, czyli „Obietnica Łucji” kocim okiem

Powieść Doroty Gąsiorowskiej zapowiadała się bardzo tendencyjnie i już zanim sięgnęłam po „Obietnicę Łucji” oczami wyobraźni widziałam historię kobiety z Wielkiego Miasta, która ucieka na wieś przed demonami przeszłości. Niezliczoną ilość razy mieliśmy już okazję przyglądać się bohaterkom dziarsko przemierzającym wiejskie drogi w szpilkach. Mimo to miałam nadzieję, że Dorota Gąsiorowska podejdzie do tematu z nowym, świeżym spojrzeniem. To było moje pierwsze rozczarowanie.

„Obietnica Łucji” to zgrabnie napisana, opasła powieść obyczajowa. Tytułowa bohaterka po rozwodzie ucieka na wieś zostawiając za sobą luksusy dostatniego życia w mieście. Jedzie w nieznane uczyć historii w szkole w Różanym Gaju. Niestety jednego nie udało jej się zostawić za sobą – swojego dzieciństwa, z którym będzie się rozliczać na kolejnych kartach powieści. Z pomocą przyjdą jej sztuczni, niczym wycięci z papieru bohaterowie. Otóż w Różanym Gaju nie brakuje dobrych duszyczek, niemalże aniołów, dla których nawet nazwanie kogoś „pajacem” jest bluźnierstwem. A może są to krasnoludki pracujące kiedy Łucja śpi, bowiem znojów wiejskiego życia nie miała okazji poznać. Znajdziemy tutaj także negatywne postacie iskrzące się jaskrawymi barwami, wredne w każdym calu zaczynając od niebotycznych szpilek, a na pomarańczowych kosmykach kończąc. Ich życiem rządzi przypadek i nieprawdopodobne zbiegi okoliczności, które odgrywają istotną rolę szczególnie w życiu Łucji, bowiem bez nich bohaterka przez ponad 400 stron powieści piłaby herbatę i podziwiała ptaki.Uczyłaby także historii, co po wieloletniej przerwie przyszło jej z dnia na dzień z tak dużą łatwością, że możemy tylko pozazdrościć jej geniuszu.

Stronice „Obietnicy Łucji” pochłania się w ekspresowym tempie dzięki lekkości i poprawności przesłodzonego języka. Taki styl szczególnie przeszkadza w dialogach, sprawiając, że bohaterowie wypowiadają się niczym na lekcji języka polskiego. Powieść może urzec swoją łzawą i uroczą historią, ale brakuje jej charakteru. Pomimo licznych figli, które los płata bohaterom i włączeniu do powieści tajemniczego dworu nieżyjącego już rodu Kreiwetsów, „Obietnica Łucji” nie zaskoczyła mnie absolutnie niczym.


Reklamy