Muzyczne podsumowanie miesiąca

Czas na październikowe podsumowanie muzyczne! Październik był dla mnie wyjątkowo szczodry, ponieważ w końcu doczekałam się long pleja od FKA Twigs. Jeśli jeszcze jej nie znacie koniecznie nadróbcie zaległości, ponieważ ta artystka szybko pnie się w górę i za chwile wyląduje w odległej galaktyce. Tam zapewne będzie czuć się jak w domu, bowiem jej styl, muzyka, taniec i cała oprawa wizualna stanowczo nie pochodzą z tej planety. Ja zakochałam się w tej dziwnej dziewczynie od pierwszego usłyszenia i tego życzę także Wam.

Hola, hola! Jeśli nie rozumiecie moich zachwytów zacznijcie od bardziej przystępnego „Two Weeks”.

Trochę mniej dziwny pan, chociaż z dziwnym nazwiskiem, także rozgrzewał jesienną atmosferę – Chet Faker. Jego mięciutki niczym kaczuszka głos wydobywający się z zarośniętej twarzy poznałam przy okazji remiksu „No Diggity”. Podkradziony kawałek nie był jedynym hiphopowym nawiązaniem w twórczości Fakera. Jeśli dobrze się wsłuchacie w niektórych utworach także pojawiają się takie ciągoty. Dobrym przykładem słuchowym i wizualnym jest „Gold” 😉

Pozostając w temacie wrotek jedziemy do następnego wykonawcy zespołu Jungle. Po świetnym „Busy Earnin”, jeszcze lepszym „Time”, przyszedł czas na znakomity „The Heat”. Dwóch Brytyjczyków tworzących ten zespół dobrze wie jak rozbujać publikę, a przy tym pozostać oryginalnym. Polecam Wam nie tylko trzy wymienione wyżej numery, ale całą płytę, której nie da się przestać słuchać. Jakby komplementów było mało trzeba też panów pochwalić za teledyski (tych nie da się przestać oglądać) oraz za wykreowanie spójnego stylu muzycznego, jak i wizualnego.


Reklamy